Przyszłość pracy

Callum Williams

The Economist, 2021 r.

Przewidywania dotyczące Armagedonu na rynku pracy w wyniku pandemii COVID-19 okazały się przesadzone. Chociaż kluczowi pracownicy poważnie ucierpieli, pracownicy w bogatych krajach świata nie doświadczyli utraty pracy w takim stopniu, jak przewidywało wielu ekspertów. W tym specjalnym raporcie The Economist Callum Williams umieszcza pandemię w kontekście istniejących trendów w pracy, polityce i automatyzacji, argumentując, że trwałe skutki pandemii będą korzystne dla rynków pracy i wielu pracowników. Williams jest starszym pisarzem ekonomicznym The Economist.

Tłumaczenie maszynowe opracowane na wyjazdy integracyjne, może zawierać nieścisłości i błędy językowe.

Wnioski

  • Rynki pracy były zdrowe, a nawet stawały się coraz lepsze, zanim wybuchła pandemia.
  • Rynki pracy odbiły się od kryzysu pandemicznego wyjątkowo dobrze – ale się zmieniły.
  • Ożywienie nie dotarło jeszcze do pracowników o niskich dochodach.
  • W szczególności pracownicy niezbędni ucierpieli i zginęli podczas pandemii.
  • Praca zdalna nie zmieni miejsca pracy, ale wywiera na nie znaczący wpływ.
  • Pandemia nie przyspieszyła tempa automatyzacji.
  • Pandemia zbiegła się w czasie z rewolucją w kształtowaniu polityki.
  • Duńskie państwo opiekuńcze pokazuje, że hojność i wydajność mogą współistnieć.
  • Pandemia uwypukliła potrzebę reform w zakresie opieki społecznej, wzmocnienia pozycji pracowników i prawa pracy.

Podsumowanie

  • Rynki pracy były zdrowe, a nawet stawały się coraz lepsze, zanim wybuchła pandemia.
  • Od narodzin kapitalizmu ludzie martwili się, że rynki pracy zawodzą – że życie pracowników było lepsze w przeszłości i pogorszy się w przyszłości. Ten sam rodzaj myślenia dominował w XXI wieku przed wybuchem pandemii: przekonanie, że pracownicy ogólnie zmagają się z niedoborem i niepewnością zatrudnienia, niskimi płacami, niesatysfakcjonującą pracą i perspektywą automatyzacji, która wyrzuci ich na ulicę. Eksperci przedstawili nową klasę pracowników zwaną „prekariatem”.
  • „Przekonanie, że coś poszło nie tak z rynkami pracy, w przeszłości okazywało się błędne”.
  • Ale ta powszechna mądrość jest błędna. W 2019 r. w najbogatszych krajach świata bezrobocie spadło poniżej poziomu z ostatnich 50 lat. Bezrobocie wśród osób czarnoskórych w Ameryce i Wielkiej Brytanii osiągnęło historyczne minima. Nawet najbardziej defaworyzowani i najsłabiej wykształceni pracownicy znajdowali pracę. Ten boom w zatrudnieniu towarzyszył zarówno rosnącym płacom minimalnym, jak i rosnącej imigracji. Wynagrodzenie najniżej opłacanych Amerykanów rosło o 50% szybciej niż w przypadku osób na szczycie skali płac. Nierówności dochodowe pozostały wysokie, ale ich trajektoria wzrostowa ustabilizowała się, a do 2019 r. mogła nawet spaść.
  • Istniało niewiele dowodów na istnienie prekariatu. Badania przeprowadzone w Ameryce, Wielkiej Brytanii i Niemczech nie wykazały tendencji do niepewności zatrudnienia, podczas gdy oficjalne raporty wykazały, że gospodarka gig zatrudnia tylko niewielką część pracowników. Z kolei zadowolenie z pracy w Ameryce wzrosło do drugiego najwyższego poziomu od 1993 r., według sondażu z 2019 r., a podobny trend wydaje się mieć miejsce w Europie.
  • Rynki pracy odbiły się od kryzysu pandemicznego wyjątkowo dobrze – ale się zmieniły.
  • Wraz z rozprzestrzenianiem się pandemii COVID-19 wiosną 2020 r. perspektywy dla rynku pracy wydawały się ponure. Bezrobocie wzrosło w zamożnych krajach świata, a prognostycy przewidywali, że wysokie bezrobocie utrzyma się do końca 2021 roku. Prognozy te okazały się jednak zbyt pesymistyczne. Po osiągnięciu szczytowego poziomu 9% w krajach OECD, stopa bezrobocia spadła poniżej 7% przed końcem 2020 roku. Nawet zakładając, że „prawdziwe” bezrobocie może znacznie przekraczać oficjalne dane, obraz wydaje się znacznie mniej poważny niż przewidywali eksperci na początku kryzysu pandemicznego.
  • „Ożywienie gospodarcze z dużą liczbą start-upów jest zwykle bardziej bogate w miejsca pracy niż bez nich, ponieważ młode firmy zazwyczaj szybciej się rozwijają”.
  • Rynek pracy odbił się tak szybko częściowo w sposób, w jaki firmy i rządy nauczyły się sobie radzić: Restauracje, na przykład, oferowały dania na wynos i dostawy; rządy zapewniły kontynuację produkcji i budownictwa. Liczba bankructw firm była niższa niż oczekiwano, a wielu pracowników było w stanie powrócić do swoich miejsc pracy. Ale miejsca pracy się zmieniają. W wyniku realokacji na rynku pracy pracownicy, którzy wcześniej zajmowali się wypoczynkiem, hotelarstwem i podróżami, przenieśli się do sektorów, które zaspokajają potrzeby związane z pandemią, takich jak śledzenie kontaktów, szkolenia Zoom, prace magazynowe i dostawy. Technologia opracowana w ciągu ostatniej dekady – taka jak internetowe platformy poszukiwania pracy – ułatwiła realokację. W wielu przypadkach pracownicy znajdują pracę w start-upach wchodzących na rynek w celu zaspokojenia nowych potrzeb: Liczba start-upów w Ameryce wzrosła o 16% w 2020 r. w porównaniu z 2019 r.
  • Obawy, że pandemia trwale zaszkodzi rynkom pracy, prawdopodobnie okażą się bezpodstawne. Pod wieloma względami pandemia przyspieszyła istniejące trendy, które poprawią satysfakcję pracowników z pracy – na przykład poprzez rozszerzenie opcji pracy zdalnej. W miarę jak rządy będą odgrywać bardziej aktywną rolę, rynki pracy zyskają na równości i sprawiedliwości.
  • Ożywienie gospodarcze nie dotarło jeszcze do pracowników o niskich dochodach.
  • Pracownicy o niskich zarobkach pozostają w tyle w ożywieniu po pandemii w bogatych krajach; wielu z nich pozostaje bez pracy po tym, jak ich lepiej zarabiający koledzy wrócili do pracy. Perspektywy tych pracowników zależą od tego, czy konsumenci wznowią działania, które prowadzą do zatrudnienia pracowników o niskich dochodach, takie jak spożywanie posiłków i podróże.
  • „W Ameryce w styczniu 2021 r. o ponad 25% mniej miejsc pracy kosztowało mniej niż 27 000 USD rocznie niż w styczniu 2020 r.”.
  • Pierwsze liczby sugerują dobre wieści: w Australii i Nowej Zelandii ludzie robią zakupy, jedzą posiłki i odwiedzają parki rozrywki częściej niż przed wybuchem pandemii. Jednak aktywność ta nie przełożyła się jeszcze na liczbę miejsc pracy potrzebną do przywrócenia nisko opłacanych pracowników do pracy na dużą skalę. Podsumowując, chociaż rynek pracy odradza się lepiej niż oczekiwano, może minąć trochę czasu, zanim ożywienie dotrze do wszystkich.
  • W szczególności podczas pandemii ucierpieli i zginęli kluczowi pracownicy.
  • Podczas gdy niektórzy ludzie pozostali w domu podczas pandemii, inni – kluczowi, pierwszej linii lub niezbędni pracownicy – nadal chodzili do miejsc pracy, gdzie często mieli do czynienia z opinią publiczną lub pracowali w fizycznej bliskości ze współpracownikami. W pierwszych dniach pandemii pracownicy ci otrzymali publiczne wyrazy wdzięczności za swoją pracę. Ale cierpieli również na wysokie wskaźniki depresji, lęku i zespołu stresu pourazowego.
  • „Jedna klasa ludzi została w domu w piżamie; inni poszli do pracy, która prawdopodobnie ich zabiła”.
  • Pracownicy niezbędni zazwyczaj pochodzą z mniejszości etnicznych i często mają niskie zarobki. Brakuje im władzy w miejscu pracy i mogą nie być w stanie łatwo komunikować się z osobami sprawującymi władzę w zatrudniających ich korporacjach. Rząd często ich nie wspiera. W czasie pandemii wielu kluczowych pracowników musiało pracować w niebezpiecznych warunkach i spotkać się z represjami za narzekanie. Badania wykazują znacznie wyższą śmiertelność wśród niezbędnych pracowników niż wśród ich domowych, noszących piżamy odpowiedników.
  • Praca zdalna nie zmieni miejsca pracy, ale wywiera na nie znaczący wpływ.
  • Wydaje się, że masowe przejście na pracę zdalną spowodowane pandemią prawdopodobnie się utrzyma – być może nie w stopniu, w jakim chciałoby wielu pracowników, ale prawie na pewno w stopniu, który byłby niewyobrażalny przed kryzysem pandemicznym. W miarę jak pracownicy domagają się pozostania w domu, a pracodawcy naciskają na zwiększenie czasu pracy w biurze, świat pracy decyduje się na rozwiązanie hybrydowe z nieostrą granicą między domem a biurem.
  • Zmiana ta wpłynęła na kulturę biznesową: Według pracowników poprawiła się przejrzystość i komunikacja, a zaangażowanie osiągnęło historycznie wysoki poziom. Wzrost ten może wynikać z faktu, że gdy pracownicy pracują z domu, menedżerowie są bardziej skłonni traktować ich jak ludzi. Menedżerowie zostali również zmuszeni do poprawy komunikacji – i zaufania pracownikom do komunikowania się i współpracy między sobą za pośrednictwem technologii.
  • „COVID-19 może być najlepszą rzeczą, jaka kiedykolwiek przytrafiła się zaangażowaniu pracowników”. (analityk Josh Bersin)
  • Przejście do hybrydowego miejsca pracy wpływa również na prawo pracy, ponieważ amerykańskie sądy rozpatrują sprawy dotyczące pracy z domu, a rządy w Niemczech, Irlandii i Wielkiej Brytanii zmierzają w kierunku uznania prawa do pracy zdalnej. Kraje ponownie rozważają zasady oparte na przestarzałym założeniu, że praca zawsze odbywa się w miejscu pracy.
  • Wreszcie, przejście do hybrydowego miejsca pracy może zaostrzyć podziały społeczne. Przed kryzysem pandemicznym istniała przepaść między pracownikami z wyższym wykształceniem – którzy cieszyli się swoją pracą, czerpali z niej poczucie własnej wartości i decydowali się na dłuższą pracę – a ich odpowiednikami z niższym wykształceniem, których czas pracy spadał. Przejście na pracę zdalną wśród pracowników z wyższym wykształceniem prawdopodobnie pogłębi ten podział. W przeszłości pracownicy o różnych dochodach wspólnie doświadczali dojazdów do pracy; w przyszłości pracownicy o wysokich zarobkach mogą spotkać swoich nisko opłacanych odpowiedników tylko wtedy, gdy otrzymają od nich usługę.
  • Pandemia nie przyspieszyła tempa automatyzacji.
  • Wiadomo, że zarówno recesje, jak i pandemie napędzają wzrost automatyzacji, ale kryzys COVID-19 nie miał znaczącego wpływu. Liczba niektórych zawodów, które można zautomatyzować, zmniejszyła się – na przykład taksówkarzy – ale winowajcą mogą być zmiany w konsumpcji związane z pandemią, a nie automatyzacja. A liczba tak zwanych rutynowych miejsc pracy – która spada od lat 80. XX wieku – zlekceważyła ten trend podczas pandemii; w Ameryce istnieje obecnie prawie milion rutynowych miejsc pracy więcej, niż można by się spodziewać, biorąc pod uwagę ich historyczną trajektorię.
  • „Rockwell Automation, największa na świecie firma zajmująca się automatyką przemysłową, odnotowała w ubiegłym roku spadek sprzedaży o 5,5%”.
  • Pandemia może mieć niewielki wpływ na tempo automatyzacji z trzech powodów: Po pierwsze, ograniczenia w podróżowaniu uniemożliwiają intensywną komunikację i współpracę niezbędną do planowania i wdrażania dużych inicjatyw w zakresie automatyzacji. Po drugie, niepewność związana z pandemią utrudnia inwestycje; w obliczu zaostrzenia standardów kredytowych banków rządowe bodźce fiskalne nie stanowiły zachęty do inwestowania. Po trzecie, eksperci, którzy uważają automatyzację na szeroką skalę za nieuniknioną, mogą nie doceniać roli, jaką ludzie odgrywają w wielu produktach i usługach. Roboty mogą na przykład parzyć dobrą kawę, ale ludzie wolą ludzkich baristów.
  • Pandemia zbiegła się w czasie z rewolucją w kształtowaniu polityki.
  • Do niedawna decydenci uważali, że celem banku centralnego jest wyłącznie kontrolowanie inflacji. Jednak w 2020 r. Rezerwa Federalna ogłosiła nowe ramy polityki pieniężnej, kładąc nacisk na maksymalne zatrudnienie. Do tej zmiany doprowadziło wiele czynników, w tym wnioski wyciągnięte z ożywienia po wielkiej recesji oraz rosnąca świadomość, że wydatki publiczne mogą stymulować gospodarkę, a tym samym przyczyniać się do wzrostu dochodów. Obecnie Fed wydaje się być skłonny pozwolić inflacji na przekroczenie docelowego poziomu 2% w celu wsparcia zatrudnienia. Inne banki centralne na całym świecie, w tym nowozelandzki i japoński, wskazały na podobną zmianę priorytetów.
  • „Bankierzy centralni nadal reprezentują klasę kapitalistyczną – ale w mniejszym stopniu niż wcześniej”. (anonimowy były starszy bankier centralny)
  • Pandemia COVID-19 przyczyniła się do tej morskiej zmiany, zmuszając decydentów politycznych do zapewnienia bodźców fiskalnych na masową skalę – które obecnie rozszerzają w formie polityki społecznej. W Wielkiej Brytanii tymczasowy zasiłek socjalny w wysokości 1000 funtów (1400 USD) rocznie może stać się stały, a w Stanach Zjednoczonych administracja Joe Bidena zwiększa ulgi podatkowe na opiekę nad dziećmi. Chociaż inne kraje likwidują programy z czasów pandemii, ich decydenci prawdopodobnie ponownie sięgną po te pomysły w przyszłych kryzysach.
  • Duńskie państwo opiekuńcze pokazuje, że hojność i efektywność mogą współistnieć.
  • Dania stanowi dramatyczny przykład tego, jak hojność dla bezrobotnych można połączyć z jednym z najzdrowszych rynków pracy na świecie. Niektórzy niepracujący duńscy rodzice mogą otrzymać blisko 100% swoich wcześniejszych zarobków; standardowe świadczenia dają bezrobotnym 80% ich wcześniejszych zarobków po sześciu miesiącach bezrobocia. Średnia wśród bogatych krajów: 60%.
  • „Kiedy Duńczycy tracą pracę, znajdują nową szybciej niż ktokolwiek inny na świecie”.
  • Duńczycy osiągają to wydając prawie 2% produktu krajowego brutto na szkolenie pracowników i egzekwowanie surowych zasad dla osób otrzymujących zasiłki. Osoby pobierające zasiłek dla bezrobotnych muszą szukać pracy, uczęszczać do szkół dla dorosłych lub ryzykować utratę zasiłku. Ten surowy, ale hojny system umożliwia Danii dawanie pracodawcom wolnej ręki w zatrudnianiu i zwalnianiu pracowników przy jednoczesnym utrzymaniu niższej niż średnia stopy bezrobocia.
  • Pandemia uwypukliła potrzebę reform w zakresie opieki społecznej, wzmocnienia pozycji pracowników i prawa pracy.
  • Kryzys pandemiczny zwrócił uwagę na słabości i niesprawiedliwości na rynkach pracy. Ogromne wydatki publiczne na wsparcie pracowników w czasie kryzysu pomogły amerykańskiej gospodarce odbić się od dna i pokazały potencjał rządu w walce z ubóstwem. Dania pokazuje potencjał tworzenia bardziej wydajnych rynków pracy poprzez hojny, ale surowy program dla bezrobotnych. Technologia może pomóc w zapewnieniu, że systemy opieki społecznej działają tak, jak powinny.
  • „Pandemia pokazała, że wielu pracowników ma zbyt małą siłę przebicia. Niektórzy zapłacili za to życiem”.
  • Pandemia uwypukliła również fakt, że pracownicy potrzebują większej władzy w miejscu pracy. Silniejsze programy socjalne mogłyby pomóc, a szersze uzwiązkowienie lub negocjacje zbiorowe à la Dania i Niemcy mogłyby coś zmienić. Jednak bardziej gotowym rozwiązaniem może być zrozumienie przez kierownictwo, że pracownicy potrzebują głosu.
  • Wreszcie, lepsze egzekwowanie prawa pracy, szczególnie w gospodarce gig, przyczyniłoby się do bardziej sprawiedliwej i wydajnej pracy.

O autorze

  • Callum Williams jest starszym pisarzem ekonomicznym w The Economist.
Rate this post